Piosenka:
Józef Łobodowski - Na śmierć Sulamity tekstowo zapisana

Tekst piosenki Na śmierć Sulamity


Pamięci Zuzanny Ginczanki

Nie pasałaś swych stad na górach Galaadu,
nie biegałaś pod namioty Kedaru.
Nie widziano twoich drobnych śladów
Wśród winnic znojnego Engaddi.
Nie witali cię pasterze śniadzi,
kiedyś szła przez Heseboński parów,
Aleś była jako szafran i cynamon,
i jak trzcina w rytmie biódr i ramion –
i cieszyła się wołyńska cisza wiejska,
ku słowiańskim unosząc cię pannom,
czarnowłosa przyjaciółko hebrajska,
och, Szulammit, Szulammit,
och Zuzanno!


A przechodziłaś światem, od miłości chora,
snopek myrry pod piersiami niosąc.

I miłości zjednywałaś – smagła mandragora –
brzuch twój z nardu, a uda twe – mosiądz.

Jako sarnie bliźnięta, pasące się pod miastem,
spoglądało młodych piersi dwoje;

wargi twe w pocałunkach – ciężki miodu plaster,
miód i mleko pod językiem twoim.

I palmą izraelską wyrosłaś swobodnie,
w owocowe rozdwoiłaś się grona,
i jak palma się gięłaś, gdy krzepki ogrodnik
na pniu smukłym zaplatał ramiona.

A łono twoje było jak wezbrany księżyc,
podcieniony wonnymi fiołkami.

Lecz nie masz cię w Libanie i wróg cię zwyciężył,
Och, Szulammit, Szulammit, och, Szulammit!

Płaczcie córki jerozolimskie,
rwijcie szaty nad Sulamitą.
Urąganiem i pośmiewiskiem
jej urodę martwą okryto.
Wyszedł z czeluści piekielnych wojownik zelżywy,
stratował róże Saronu, wyciął oliwy,
nurt Hebronu zmącił krwią,
dym pożaru wzniecił nad miastem,
rzucił ciało panny zabitej, szydząc i drwiąc,
między druty,
między druty kolczaste.

Zaszedł za chmurę księżyc fiołkowego łona,
wyschło źródło miodu i mleka.

Ziemia ogniem przepala bezwładne ramiona,
proch i pleśń na przymkniętych powiekach.

Usta oślepły, ogłuchł wzrok – a to jest
jakby wieża się zwaliła Dawidowa.

Krew na wargach – nie myrra, popiół – nie aloes,
gniją w piachu najpieściwsze słowa.

I gruzem zasypano sadzawki w Hesebonie,
ukamienowano lilię padolną.

Przebito ostrą włócznią twe usta i dłonie,
i obudzić cię młodzieńcom już nie wolno.

Płaczcie córki jerozolimskie,
rzućcie wiatrom krzyk żałobnych ramion.
W ciężkiej glinie, pod czarnym urwiskiem
myrra, szafran, nard i cynamon.
W dzień pogański, w złe, przeklęte rano
rozrzucono bróg zboża, winnicę zdeptano,
porąbano siekierami
cedr, heban i sandał…

– Lecz uroda zamordowanej
z przerażonej ziemi wystrzela:
to w wołyńskich dzikich trojandach
ciemna krew,
ciemna krew Izraela.





Józef Łobodowski - Na śmierć Sulamity Tekst piosenki

Józef Łobodowski - Na śmierć Sulamity tekstowo Józef Łobodowski - Na śmierć Sulamity Text Na śmierć Sulamity Józef Łobodowski Na śmierć Sulamity słowa

Teledysk do piosenki Na śmierć Sulamity

Kadr z teledysku Na śmierć Sulamity tekst piosenki Józef Łobodowski